360 Degrees Of Billy Paul [TRIBUTE]

Billy Paul Tribute

[1934 – 2016]

Osoby, które dobrze mnie znają – Ci znający nieco mniej, być może również – niejednokrotnie słyszeli, bądź widzieli symptomy mojej fascynacji twórczością Billy Paula. Dla niektórych mogło to być czasem dość irytujące, słysząc jak po raz setny podkreślam prywatne znaczenie tego człowieka. Ale czy słusznie irytujące? Paul Williams, którego muzyka nie każdemu musi przypaść do gustu, był dla mnie po prostu artystą bardzo symbolicznym. Bowiem, zanim zdążyłem go jeszcze w ogóle poznać, owszem – miałem jakąś tam styczność z muzyką afro-amerykańską, lecz głównie przez kontakt z samplingiem. Bez większej refleksji przewijałem mnóstwo różnorakich utworów i płyt w poszukiwaniu próbek, w oparciu o które budowałem swoje aranżacje. I tak wyglądało to do dnia, w którym…

Dnia, w którym zupełnie przypadkowo natrafiłem na album „360 Degrees Of Billy Paul”. Jakież on wywarł na mnie wrażenie!

Przesłuchałem go od deski do deski, wielokrotnie – w pełnym skupieniu. Od razu zgrałem płytę także na player i na słuchawkach, w drodze autobusem, kolejne kilkanaście razy podziwiałem te osiem utworów. Pamiętam dokładnie jakie odczucia mi towarzyszyły. Byłem wtedy człowiekiem, którego playlista zawierała wyłącznie rapowe pozycje, a jednak potrafiłem delektować się spokojnymi, delikatnie śpiewanymi kompozycjami. I to zupełnie szczerze! Uważałem (zresztą tak zostało do dziś), że płyta ta od pierwszego, do ostatniego dźwięku jest doskonała. Taka, która nie zmusza słuchacza, by znudzony przełączał co drugi utwór. No i całość doskonale spięta klamrą, jaką niewątpliwie jest trafnie obrazująca okładka. Wtedy od razu obrałem za priorytet odkryć i posiąść całą dyskografię filadelfijskiego wokalisty. Naprawdę był to dzień, w którym coś zmieniło się w mojej muzycznej świadomości!

Po blisko 7. latach twierdzę, że ten pamiętny przypadek sprawił, iż kolosalnie poszerzyły się moje gusta oraz inspiracje, dzięki czemu także moja muzyka idzie w takim, a nie innym kierunku. I choć liczyłem, że uda mi się zrobić to na żywo – dziękuję Ci za to Panie Williams. Ja, Twój wierny fan.

Tagi: , , , , , , , , ,

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: