Producencki biznes…


Temat dzisiejszej dywagacji kontrowersyjny jest niemal od momentu, gdy pierwsi jaskiniowcy zaczęli uderzać mamucimi kośćmi o siebie, próbując tym samym wykreować coś na wzór muzyki. Jedni uważają to za haniebne, drudzy popierają biorąc za oczywiste, inni zaś znajdują się pomiędzy przysłowiową wódką, a zakąską nie wiedząc, po której stronie barykady stanąć. Nie ma się co dziwić, gdyż światek muzyczny dość często odzywa się w sprawie „brania pieniędzy za bity”, we wszelakim możliwym tonie. Ciężka sprawa…

Szukając informacji w wielu kwestiach staram się omijać tak popularne dziś fora, źródła opiniotwórcze dla ludzi, którzy chłoną informacje zbyt pochopnie, przez co nieobdarzeni są własnym zdaniem. Tam głównie tematy dyskusji sprowadzają się do hasła: ”nie płacę producentom za bity, wybieram takich z zajawką”. Czy jedno na współ z drugim to jakiś paradoks? Z pewnością można czerpać jednocześnie przyjemność i dochody z komponowania muzyki dla innych. Zarzuty przytoczone uważam więc za kompletnie bezpodstawne, a autorzy tych słów powinni spotkać się z kubłem zimnej wody.

Bez wątpienia – nie każdy jest świadom ile wysiłku i czasu kosztuje wyprodukowanie choćby jednego podkładu. Mimo indywidualnego trybu pracy to bezspornie bardzo absorbujące zajęcie. Dodatkowo, wielu producentów miesiącami potrafi zbierać fundusze na zakup wymarzonego sprzętu, a nierzadko też przeznaczają oni górę pieniędzy na płyty, z których zdołają wysamplować próbki potrzebne do formowania własnej muzyki. Czemu więc mają spotykać się z negatywnymi opiniami osób, które pragną efektu ciężkiej pracy usłanej ciągłymi wyrzeczeniami za darmo?

Zrozumieć można tych, którym nie po drodze jest opłacać beatmakerów, gdyż sami nie czerpią korzyści materialnych z tego co robią. Nie łatwiej jednak byłoby, gdyby znaleźli oni kogoś, kto wspomoże ich non-profit lub poszukali instrumentali, od których roi się w internecie, zamiast wylewać żale na tych, którzy podjęli decyzję i oczekują w zamian za produkt nominału? Błędne zdaje się ocenianie cudzych postanowień, bądź zaglądanie do nie swoich kieszeni – choć to już sprawa wykraczająca nieco poza poruszany wątek, dotycząca ludzkiego charakteru.

Inną, osobistą kwestią jest podejście producentów do poruszanego wątku. Sam żyję w przeświadczeniu, że jeśli ktoś pragnie pokaźnych sum za twórczość, musi mieć ku temu powód – ewidentne umiejętności. Niejednokrotnie słyszałem jednak o wygórowanych cennikach ludzi, od których ciężko byłoby wziąć twór za piwo, już nie wspominając, że za darmo również nie byłoby po drodze. Możliwe, że właśnie przez takie sytuacje, ujęte zagadnienie stało się mocno dyskusyjne. Choć niestety gałęzie owych zachowań znajdziemy niemal we wszystkich twórczych dziedzinach. Bez wyjątku.

Nieco odmienny kąt rozpatrywań pada na sprawę, gdy weźmiemy pod lupę oficjalne, tudzież mainstreamowe wydawnictwa. W tych realiach to normalne, gdy autor warstwy muzycznej zostaje wynagrodzony za swoje starania – choć tu problem zdaje się być inny. Wielokrotnie wynagrodzenia takiego nie można nazwać nawet zaskórniakiem, co może być dość zaskakujące, gdyby wyobrazić sobie sumy jakie przewijają się w rapowym biznesie. Tu nad umiejętnościami muzyka, dominuje marka jego pseudonimu co sprawia, że mniej znani producenci często działają z innych pobudek – promocja lub zbieranie doświadczenia. Ale do rzeczy…

Chyba najlepiej dla wszystkich byłoby podejść do kwestii odpłatności za muzykę z większym dystansem. Każdy ma przecież prawo kierować swoją drogę śladami przez siebie wytyczonymi i nie być za to wyklinanym. Może przydałoby się, aby co poniektórzy zastanowili się nad własną „łapczywością”, natomiast inni zaczęli wreszcie cenić swoją twórczość. Gdyby jednak nic się nie zmieniło? To nic strasznego. No bo czy to, aby nasza wyłącznie sprawa?

Tagi: ,

Odpowiedzi: 10 to “Producencki biznes…”

  1. salvador Says:

    popieram, popieram, popieram!

  2. Jan Szustak Says:

    Amen bracie!;)

  3. Szur Says:

    Czysta brudna prawda. You wanna quality – yo gonna pay dem dallaz!

  4. Dawid Says:

    dla mnie jest jasne. Jeśli ktoś wybrał drogę życiową jako producent, nie chodzi na 7 do normalnej pracy tylko poświęca swój czas na szlifowanie umiejętności, to z czystym sumieniem może a raczej powinien brać za to pieniądze. Sam mam taką zajawkę ale utrzymuje się z czegoś innego. Nigdy nie dbałem o legalne oprogramowanie, winyle itd bo nigdy nie przeszło mi przez myśl wzięcia złotówki za bit. Po prostu relaksująco działa na mnie pykanie w pady na Akai po stresującej pracy. Druga strona medalu to słysze jak brzmi mój „bit” a jak brzmią bity profesjonalne i w życiu nie życzył bym sobie za efekt mojej jedynie pasji( nie pracy) profitu. Dziękuje

    • tojestcok Says:

      I bardzo słuszne podejście!

      Co do profesjonalnie brzmiących bitów – ich miksem zajmują się wykształceni inżynierowie, także nie ma co porównywać bo łatwo się zniechęcić : )

      Pozdrówki

  5. PoetyckiFałsz Says:

    Oczywiście zgadzam się z tobą w kwestii poboru pieniędzy za dzieło. Sprawa stała się skomplikowana kilka lat temu, gdy zaczęto mówić wśród raperów o sumach kwot, lub po prostu używać terminów takich jak „hajs, mamona, kasa itd.” Każdy wie, kto o tym nawija etc. To wtedy mówiono o komercjii, która nijak się ma w prawdziwym życiu, jest to raczej twór wykreowany przez nieznośnych czcicieli bajzlu. Wszystko sprowadza się do tego, że stworzenie dobrego tekstu, czy bitu to ten sam wysiłek (ok, może beatmaker ma więcej roboty) i wszystko powinno być należycie opłacane zgodnie z jego umiejętnościami. Mnie najbardziej boli, że opłaceni już pewnie solidnie beatmakerzy POLSCY nie oddają swoich instrumentali szerszej publice, mam tu na myśli chociażby Matheo, LPRO, Donatan itd.
    Troszkę smutku w tym jest, kiedy ludzie zamiast uczyć się na Fruit Loopie amatorszczyzny, lub ściągać instrumentale wolą marudzić na tych, którym kasa jest potrzebna.
    Nie rozumiem ich wcale.
    Powinniśmy skończyć z zaściankowością, a komercją nazywać to, co przekracza granice smaku, kiedy ktoś kto uważa się za rapera zaczyna robić disco-polo (Jędker, Karramba), a nie ludzie, którzy łączą style muzyczne, nie odbiegając od głównego nurtu.
    Dziękuje i powodzenia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s


%d bloggers like this: